Autologiczna transplantacja i terapia podtrzymująca w szpiczaku mnogim AD 6

Wyjściowe cechy demograficzne i choroby były dobrze zrównoważone wśród grup leczonych (tabela S2 w dodatku uzupełniającym). W punkcie odcięcia danych 237 pacjentów miało progresję choroby lub zmarło, 45 pacjentów (23%) nadal otrzymywało leczenie podtrzymujące lenalidomidem, a 24 pacjentów (11%) nie otrzymywało leczenia podtrzymującego. Mediana okresu obserwacji od chwili rejestracji wyniosła 51,2 miesięcy (zakres od do 66). Skuteczność
Rycina 2. Rycina 2. Kaplan-Meier Szacunki przeżycia bez progresji i całkowitego przeżycia. Panel A pokazuje czas przeżycia bez progresji i 5-letnie przeżycie całkowite od czasu rozpoznania u pacjentów, którzy otrzymali melfalan w dużych dawkach, a następnie leczenie podtrzymujące lenalidomidem, u tych, którzy otrzymali melfalan w dużych dawkach bez dalszego leczenia podtrzymującego, ci, którzy otrzymali MPR, obserwowali przez lenalidomidową terapię podtrzymującą oraz tych, którzy otrzymali MPR bez późniejszej terapii podtrzymującej. Continue reading „Autologiczna transplantacja i terapia podtrzymująca w szpiczaku mnogim AD 6”

Aktywnosc poznawania podkresla równiez szum w pracy

Niezależnie jednak od koncepcji podłoża wprowadzenie pojęcia osobnej tendencji poznawczej ma duże znaczenie, ponieważ poznawanie traktuje się tu nie, jako pasywne odzwierciedlanie otoczenia i kojarzenie odzwierciedleń, ale jako umysłową i motoryczną aktywność człowieka, jako swoistą czynność psychofizyczną, która wymaga osobnych dynamizujących procesów. Aktywność poznawania podkreśla również szum w pracy: Geneza przedmiotu (1932). Wychodzi on z założenia, że u dziecka spostrzeganie jest zawsze procesem aktywnym, obejmującym również motorykę organizmu. Autor opierając się na koncepcji Sherringtona stwierdza, że w działalności narządów zmysłowych należy wyróżnić, co najmniej trzy fazy: fazę inicjującą, fazę nastawiania receptora na podnietę oraz fazę finalizującą spostrzeganie. Te trzy fazy dadzą się zauważyć już w działaniu pojedynczych zmysłów. Na przykład przy podrażnieniu ust niemowlęcia brodawką piersi matki, czy nawet tylko palcem (faza inicjująca), występują szukające ruchy głowy (nastawianie ust na podnietę), aż wreszcie usta dotkną bodźca (faza finalizująca), po czym następują ruchy ssania. Analogiczne zjawiska występują przy chwytaniu po zadziałaniu przedmiotu ma rękę (faza inicjująca). Występują wówczas szukające ruchy, aż dłoń dotknie przedmiotu (faza finalizacji). Podobne fakty można zauważyć przy postrzeganiu polisensorycznym, np. wzrokowo-dotykowym. Bodziec telereceptoryczny odgrywa tu zwykle rolę bodźca inicjującego, dziecko wyciąga doń rękę, czy nawet zbliża się do przedmiotu spostrzeżonego wzrokiem i chwyta go. Dotknięcie finalizuje cykl ruchowy. Przy spostrzeganiu polisensorycznym powstają skojarzenia pomiędzy doznaniami płynącymi z różnych narządów zmysłowych, nie są one jednak jak to np. sądzili asocjacjoniści – „kojarzeniem się” dwóch wrażeń, tj. procesem pasywnym ich mechanicznego łączenia się, lecz wytworem kojarzącej aktywności dziecka. U której podstaw leżą złożone stosunki finalizacji poznawczych aktów ruchowych. Rzeczą interesującą jest przy tym, że Szluman uważa poznawczą aktywność ruchową, wywoływaną bodźcami inicjującymi za pewnego rodzaju prototyp dążenia do celu i proponuje zbadanie go jako pewnego prostego i mało skomplikowanego modelu dążeń w ogóle. Do podobnych wniosków, jeśli idzie o aktywność poznania, prowadziły radzieckie prace badawcze nad odruchem orientacyjnym. S około. w, który podsumował te prace w 1959 roku (Sokołów, 1959), stwierdza na stronie 11 swej rozprawy, że „nastawienie receptorów jest najbardziej charakterystyczną cechą odruchu orientacyjnego”, tzn że i tu zwraca się uwagę na motoryczną stronę aktywności poznawczej. [przypisy: stomatolog, ortodoncja warszawa, Gliwice stomatolog ]

Jednym z powodów wielu niejasnosci w kwestii dynamiki poznawania jest pomieszanie dwóch róznych spraw (identyczna zreszta sytuacja istnieje przy analizowaniu takze innych aspektów procesu motywacji)

Jednym z powodów wielu niejasności w kwestii dynamiki poznawania jest pomieszanie dwóch różnych spraw (identyczna zresztą sytuacja istnieje przy analizowaniu także innych aspektów procesu motywacji), mianowicie nierozróżnianie procesów inicjujących czynność poznawczą i procesów podtrzymujących, dynamizujących tę czynność. Jak wynika z wielu badań, które przytoczę, są to dwa całkowicie różne procesy, bazujące prawdopodobnie na funkcji całkowicie innych struktur nerwowych. a) Proces inicjujące czynność poznawcze. Proces inicjujący czynności orientacyjne został wykryty przez Pawłowa w toku badań nad odruchem warunkowym. Jak wiadomo, Pawłow stwierdził, że każdy nowy bodziec wywołuje u zwierzęcia reakcję nastawienia receptorów i nazwał to zjawisko „odruchem orientacyjnym” albo „odruchem co to takiego”. Odruch orientacyjny jest według niego odruchem bezwarunkowym, a jego znaczenie biologiczne polega na tym, że chroni on organizm przed pominięciem bodźca, który mógłby mieć dla niego jakieś znaczenie – dodatnie lub ujemne. Gdy okazuje się, że bodziec nie pociąga za sobą żadnych konsekwencji dorosłych dla osobnika, odruch orientacyjny w stosunku do tego bodźca wygasa (por. L P. Pawłow, 1951, s. 25, 51, 101). Tak rozumiany odruch orientacyjny mocna uważać za czynnik inicjujący czynność orientacji w wartości przedmiotów. Nastawia on receptory osobnika na dany nowy bodziec, tym samym ułatwiając mu rozpoczęcie poznawania wartości, jaką ten bodziec, ewentualnie dla niego przedstawia, ale sam nie decyduje o rodzaju czynności orientacyjnej. Zapoczątkowane przez H. W. Magouna (1961) badania nad funkcją układu siatkowego dostarczyły już wielu danych pozwalających lepiej zrozumieć, podstawy neurofizjologiczne procesów wojujących i dynamizujących czynności poznawcze. Nie podejmując bardziej szczegółowego ich wykładu można stwierdzić, że każdy nowy bodziec wywołuje poza podwyższeniem stopnia drożności analizatora (tzw. proces torowania). Ogólne pobudzenie kory, przygotowujące ją do rozpoczęcia czynności regulacyjnych. W wypadku, gdy bodziec ten nie wykazuje żadnego znaczenia biologicznego (badania robiono na zwierzętach), następuje habituacja, polegająca na obniżeniu reaktywności organizmu na ten bodziec. Proces ten związany jest z funkcją niższej części układu siatkowatego, zlokalizowanej w pniu mózgu. W wypadku, gdy bodziec ten ma wartość dla organizmu, ogólna reakcja orientacyjna słabnie, zanika też ogólne pobudzenie kory – zastąpione przez pobudzenie czynnika powiązanego lokalizacyjnie z działającym bodźcem. Rozpoczyna się właściwa, specyficzna czynność orientacyjna [więcej w: Gabinet Stomatologiczny, stomatolog, stomatolog poznań ]

Bez osiagniecia takiego poziomu orientacji czlowiek, przecietny przedstawiciel naszej kultury, nie móglby prawidlowo funkcjonowac

Bez osiągnięcia takiego poziomu orientacji człowiek, przeciętny przedstawiciel naszej kultury, nie mógłby prawidłowo funkcjonować. Weźmy dla przykładu ludzi niedorozwiniętych umysłowo lub wychowanych w sposób przeciwdziałający rozwojowi intelektualnemu. W grupie pracowników o przeciętnych kwalifikacjach, a nawet niskokwalifikowanych napotykają oni znaczne trudności i będą wymagali specjalnej opieki. Przemawia to za przyjęciem u człowieka istnienia potrzeby intelektualnego poznawania otoczenia, którą można krótko nazwać potrzebą poznawczą. Do należytego funkcjonowania człowieka w jego najbardziej naturalnym środowisku, środowisku społecznym, nie może wystarczyć orientacja intelektualna. Musimy do naszego otoczenia mieć odpowiedni stosunek emocjonalny i sami musimy z jego strony ten stosunek odczuwać, aby móc kierować się nim przy podejmowaniu naszych decyzji o działaniu, w przeciwnym, bowiem wypadku nie potrafimy prawidłowo włączyć się w procesy społeczne i współpracować odpowiednio z innymi ludźmi. Wprawdzie poznawanie innych ludzi jest niewątpliwie procesem intelektualnym, czego najlepszym dowodem jest fakt, że można nabrać w nim wprawy dużo obcując z innymi, opanowując właściwe metody badania psychologicznego itp. Niemniej jednak należałoby zwrócić uwagę również na pewien czynnik „pozaintelektualny” biorący udział w tym procesie, określony w latach dwudziestych naszego stulecia przez E. Bleulera jako „syntonia”, czyli „współdźwięczenie” ze stanem uczuciowym drugiego człowieka (E. Bleuler, 1923, por. J. Mazurkiewicz, 1924). Chodzi tu między innymi o zjawiska takie jak doznawanie przykrości w obecności człowieka zmartwionego, a przyjemności, gdy widzimy kogoś zadowolonego. „Syntonia” stanowi zjawisko swoiste i lnie musi wiązać się z poznawaniem intelektualnym, a jednak pozwala na dobór bardziej trafnej reakcji. Wskazują na to między innymi obserwacje kliniczne, dowodzące, że może ona występować nawet w wysokim stopniu u oligofreników (por. Łuniewski, . 1932), a może być nieobecna u osób o wysoko rozwiniętych sprawnościach intelektualnych (por. J. Mazurkiewicz, 1955, t. II, s. 33). Problem ten wymaga niewątpliwie jeszcze poważnych badań. Z teoretycznego punktu widzenia pojęcie syntonii nie jest jeszcze dostatecznie jasne. Nie bardzo wiadomo, z jakim ze znanych w psychologii zjawisk można ją łączyć. Mogłoby się wydawać, że chodzi tu o zdolność wytwarzania odruchów emocjonalnych stanowiących podstawę zjawiska określanego potocznie jako „sumienie”. Przemawiałyby za tym badania H. J. Eysencka, który psychopatów – typowych przedstawicieli asyntoników – zaliczył do kategorii skrajnych ekstrawertyków [przypisy: dentysta opinie, stomatolog, dentysta płock ]